poniedziałek, 18 września 2017

Ryby z kursu z Ulą Buczkowską

Od kilku lat prowadzę Szkołę Patchworku. W ramach działalności szkoły prowadziłam blog. Coraz częściej informacje, które Wam przekazywałam na blogu, umieszczam na stronie www szkoły albo na Facebooku.
Przyszedł czas, żeby zakończyć siedmioletnie działanie bloga szkoły.
Gdy w szkole będą się działy fajne rzeczy, obiecuję, że napiszę tutaj.

Tak było dzisiaj. Ula Buczkowska prowadziła kurs z cyklu "Tajemnice warsztatu". Dziewczyny uszyły piękne ryby. Muszę, po prostu muszę pochwalić się nimi.







wtorek, 5 września 2017

Mrówka znowu na łące

Mrówka na dobre zadomowiła się na łące. To już jej kolejna odsłona. Dziś trafiła do właścicielki w Krakowie. Spodobała się i nie wraca do mnie, więc mogę o niej trochę napisać.


Pierwsza wersja "Mrówki odpoczywającej na łące" powstała już prawie rok temu. Więcej o niej przeczytacie tutaj. Zawisła nad kominkiem w siedzibie stowarzyszenia Unicorn, które wspiera ludzi chorych na raka i ich rodziny.
Tam zobaczyła ją pani Ania i poprosiła mnie o podobną. Bardzo się ucieszyłam, że będę ją szyć jeszcze raz. To projekt dający dużo swobody, którą tak sobie cenię w szyciu patchworków. Oczywiście zawsze obraz wygląda trochę inaczej, i oczywiście zawsze jest trochę emocji, czy się spodoba. Na szczęście wszystko poszło dobrze.

Ciekawa jestem czy kiedyś znowu spotkam się z kolejną odpoczywającą mrówką?






Obraz ma wymiar 90 x 90 cm i jest uszyty techniką konfetti.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Rumianki ze starej ryciny

Już dawno niczego nie napisałam na blogu, ale to nie znaczy, że nic się u mnie nie dzieje. Dzieje się nawet za dużo. Od lipca Szkoła Patchworku działa w lokalu "Warszawa Szyje". Kto się przeprowadzał, ten wie, że to spore zamieszanie.

W przerwach między pakowaniem i rozpakowywaniem trochę szyję.
To, co dzisiaj chcę Wam pokazać uszyłam już dwa razy. Ale wcześniej "poznałam" brytyjskiego botanika Johna Edwarda Sowerby, żyjącego w XIX wieku. Tak o nim pisze Wikipedia.
Zachwyciły mnie jego ilustracje - zielniki. A zwłaszcza ta z rumiankami.
Miałam kiedyś zeszyt z zasuszonymi kwiatkami. Przepadł gdzieś podczas kolejnych przeprowadzek, ale sentyment pozostał.

Tak wyglądają moje uszyte rumianki.


A to pierwowzór autorstwa Johna Sowerby.

Parę szczegółów:






Rozmiar tego obrazka to 40 x 50 cm.

To już drugie moje podejście do szycia tej grafiki. Pierwsze rumianki uszyłam pod koniec lutego. Były wielkości A4. Piszę "były", bo gdzieś przepadły. Może tkwią na dnie jakiegoś przeprowadzkowego pudła?
Tak wyglądały. Zdjęcie robione telefonem w nocy. Jedyne jakie mam.


Wciągnął mnie ten przyrodniczy temat. Kupiłam trzy fantastyczne książki.


Razem około 1400 stron starych rycin z kwiatami i warzywami. Będzie się działo.


piątek, 7 lipca 2017

Jesiennie

Podobne bukiety szyłyśmy razem z Bożeną Wojtaszek półtora roku temu.
Opisałam to w tym poście.
Teraz powstał trochę mniejszy, jesienny bukiet, ale dalej wzorowany na bukiecie sfotografowanym przez Basię Pieczyńską.
Podobnie jak maki z poprzedniego wpisu ma wymiary 40 x 50 cm. Jest też uszyty techniką konfetti. I ma taką samą lamówkę. To tak na wszelki wypadek. Może będą kiedyś wisieć obok siebie? Na razie zamieszkały w tym samym mieście :).







czwartek, 6 lipca 2017

Maki, chabry i rumianki

Jola najbardziej lubi maki. Ja też je lubię, zwłaszcza w połączeniu z chabrami i rumiankami.
Bukiet jest uszyty moją ulubiona techniką konfetti. Wymiar 40 x 50 cm.









sobota, 1 lipca 2017

Dyptyk Sue Symons w katedrze w Bath


Podczas tegorocznych wakacji trafiłam do uzdrowiskowej miejscowości Bath w południowej Anglii. Odwiedziłam w nim Muzeum Mody ze znakomitą wystawą stałą i wystawą koronek, która potrwa do końca roku. Obie fantastyczne. Mogłabym oglądać je i oglądać...
Ale wcześniej, jak wszyscy zajrzałam do katedry Bath Abbey.  A w niej trafiłam na niesamowitą wystawę. Pokazano 35 dyptyków wykonanych przez Sue Symons.  

Tak o nich napisano w przewodniku:
Podczas słuchania Pasji wg. Św. Mateusza Sue Symons zrozumiała, w jaki sposób przedstawi życie Jezusa Chrystusa łącząc w swojej pracy miłość do dekorowania i szycia. 

Jej praca to dyptyk, który składa się z dwóch połączonych zawiasem, wiszących obok siebie części.

Sue swoją pracę zaczęła w styczniu 2006 roku a ukończyła ją 3000 godzin później, w styczniu 2007 roku. Jej oryginalny tytuł "Podróż do nieba pewnego człowieka" zmieniony został na "Dyptyk Bath Abbey".

Mnie najbardziej zainteresowała ta szyta część dyptyku. 35 pięknych patchworków. 
Sfotografowałam wszystkie. Wybaczcie jakość tych zdjęć. Wszystkie patchworki są oprawione w szkło i odbija się w nich witraże w oknach katedry.
Niżej jest kilka zdjęć.












Wszystkie zdjęcia znajdziecie pod tym linkiem. Jest ich kilkadziesiąt.
Zachwyciło mnie ręczne szycie, dbałość o szczegóły, przepiękne hafty. Kupiłam sobie komplet pocztówek obrazujących tę piękną pracę. Będę do nich wracać.
Gdyby zdarzyło się tak, że będziecie w tej okolicy, zajrzyjcie koniecznie na tę wystawę.